If we could only turn back time ....

live while we're young xxx

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

taki zajebisty jak dzisiaj <3 dzisiaj z moim najlepszym przyjacielem z przyjaźni narodziła się miłość :D <3 kocham Go :*** Piotreek:* <3 no ale wgl dzisiaj to zajebisty dzień jest tylko szkoda że pojutrze szkoła :<
Tagi: dddddddddupa
23.02.2013 o godz. 21:24

:

wiecie co mam napisane całe opowiadanie ale nie chce mi sie go wpisywać :/// dupa bede chyba opisywać swoje zajebiste ( i nie tylko ) dnie <3
Tagi: lol
23.02.2013 o godz. 21:22
Jejciaaa jak ja się jaram teledyskiem i piosenką kiss you *w* wyczepista <3 link do piosenki -> KLIK hahh czajcie na 2:46 na Liam'a xDD
12.01.2013 o godz. 14:25
- Jason!

- Sue?! Co ty tu robisz? – Zapytał zdziwiony

- To nieistotne. Dlaczego znów nie wróciłeś na noc do domu? Gdzie ty znowu byłeś całą noc? – Byłam na niego wściekła, ale nie chciałam podnosić głosu

- Co Cie to obchodzi? To moje życie i gówno Cię to powinno obchodzić co robiłem zeszłej nocy.

Wtedy wszyscy zaczęli się śmiać patrząc po kolei na siebie. Nagle jeden z chłopaków, którzy byli z Jason’em podszedł do mnie, złapał mnie w tali i przyciągnął do siebie. Próbowałam go odepchnąć, ale chłopak był tak silny, że mogłabym uderzyć go cegłą, a on by nic nie poczuł. Na szczęście Harry podszedł do nas i powiedział chłopakowi, że ma mnie puścić. Wszyscy spoważnieli i popatrzyli na Harry’ego. Chłopak puścił mnie, a ja zrobiłam 2 kroki do tyłu, tak, że stałam obok Harry’ego. W tym samym momencie Jason podszedł do Harry’ego.

- Przespałeś się z nią? – Zapytał Jason patrząc na Harry’ego i uśmiechając się

- Co? – Zapytał Harry, który był tak samo zdziwiony jak ja.

- Wiesz, moja siostra to nawet niezła laska. Właściwie była zarezerwowana dla Josh’a – Pokazał palcem chłopaka, który przed chwilą trzymał mnie w tali. - No, ale jeśli już ją zaliczyłeś to jest twoja. – Popatrzył na mnie głupio się uśmiechając i odchodząc od nas ze swoimi kumplami.

Wtedy do oczu napłynęły mi łzy. Nie mieściło mi się to w głowie. Jak Jason mógł się tak zachować wobec mnie? Wtedy po policzku spłynęła mi samotna łza.

- Jason! – Krzyknęłam i poczułam, jak więcej łez napływa mi do oczu.

Chłopak nawet się nie odwrócił. Chciałam stamtąd jak najszybciej zniknąć. Szybko wybiegłam z domu, w którym odbywała się impreza. Szłam przed siebie, aż w końcu doszłam do jakiegoś parku. Usiadłam na ławce i płakałam. Nie mogłam w to uwierzyć, że mój brat nie jest już moim bratem. Wiedziałam, że tego samego Jason’a już nie ma i nie będzie. Tak bardzo tęskniłam za tym kiedy, mama i tata żyli. Kiedy wszyscy razem ja, mama, tata i Jason jeździliśmy w weekend’y na nasze wzgórze w Bristol. Wiedziałam, że to już nigdy nie wróci. Chciałam wtedy zniknąć i już nigdy nie wrócić. Nagle usłyszałam czyjś głos. Kiedy podniosłam głowę zobaczyłam, że Harry idzie w moją stronę. Nie chciałam z nikim wtedy rozmawiać, a już w szczególności z Harry’m, ponieważ on był świadkiem tej sytuacji. Chłopak ukucnął przy mnie. Oparł się o moje kolana i patrzył na mnie nie odzywając się. Kiedy podniosłam głowę, chłopak nadal patrzył na mnie. Nagle podniósł się i złapał mnie za dłonie, tak abym wstała z ławki. Staliśmy naprzeciwko siebie. Chłopak przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. Przytuliłam się do niego ściskając w dłoniach tył jego kurtki. Czułam wtedy ciepło i zapach jego perfum. W jego objęciach czułam się tak bezpiecznie. Jednak wiedziałam, że Harry jest z Meg. Ja nie chciałabym aby mój chłopak przytulał jakąś dziewczynę, dziewczynę, o której nic nie wie. Czym prędzej odsunęłam się od chłopaka. Przez chwile staliśmy nic nie mówiąc, a ja patrzyłam ślepo w ziemię.

- Chodź, odprowadzę Cię do domu – Zaproponował chłopak, na co się zgodziłam.

Lokach zdjął swoją kurtkę, po czym założył mi ją na ramiona. W podzięce lekko uśmiechnęłam się do niego. Nie odzywaliśmy się do siebie przez całą drogę. Żadne z nas nie wiedziało o czym mówić. Kiedy staliśmy pod moimi drzwiami zaczął strasznie padać deszcz, a ja nie miałam serca zostawić chłopaka podczas takiej ulewy. Zaproponowałam mu aby wszedł do środka do póki nie przestanie padać. Chłopak co chwili zgodził się i weszliśmy do środka. Powiedziałam mu aby udał się do salonu, a ja za chwilę przyjdę. Kiedy chłopak kierował się w stronę salonu, ja poszłam zrobić dwie herbaty. Po kilku minutach byłam już z nimi w salonie. Podałam kubek chłopakowi i usiadłam na drugim końcu kanapy, zdejmując buty i kładąc nogi na kanapie.

- Pewnie nie powinienem pytać, ale.. mogę wiedzieć gdzie są twoi rodzice? – Zapytał chłopak niepewnie

- 5 lat temu zginęli w wypadku samochodowym. Jechali wtedy na moje pierwsze przedstawienie w szkole. Jednak nie dojechali tam, ponieważ jakiś pijany kierowca zjechał na ich pas, a tata chcąc uniknąć stłuczki zjechał na bok i uderzył w drzewo. Oboje zginęli na miejscu.

Poczułam wtedy napływające do moich oczu łzy. Nie chciałam po raz kolejny płakać przy Harry’m, więc wstałam i wyszłam do kuchni. Stojąc przodem do okna z założonymi na brzuchu rękami czułam jak łzy mimowolnie spływają mi po policzkach. Harry podszedł od tyłu i złapał mnie za rękę przyciągając do siebie. Nie chciałam aby po raz kolejny mnie przytulał bo wtedy rozpłakałabym się jeszcze bardziej. Mimo iż stawiałam opór chłopak nie dawał za wygraną. Po chwili nasze twarze dzieliło tylko 5 milimetrów. Chłopak spojrzał mi prosto w oczy, a ja unikałam jego wzroku. Kiedy nasze twarze dzieliły już 2 milimetry a nie 5, zadzwonił mój telefon. Szybko odsunęłam się od chłopaka i odebrałam telefon. Był to Niall. Martwił się czy coś mi się przypadkiem nie stało, więc zadzwonił do mnie. Powiedziałam chłopakowi, że źle się poczułam dlatego wyszłam z imprezy i nie chciałam psuć mu nastroju i że spotkamy się w poniedziałek w szkole. Skłamałam, ale nie mogłam powiedzieć mu co się stało. Wystarczyło mi już to, że Harry wiedział co się stało. Kiedy odłożyłam telefon, spojrzałam przez okno i dałam Harry’emu do zrozumienia, że powinien już iść. Odprowadziłam chłopaka do drzwi. Chłopak stanął w drzwiach i spojrzał na mnie, łapiąc mnie za dłoń i przyciągając do siebie. Złapał mnie w tali i powiedział

- Nie martw, się nikomu o tym nie powiem.

Nie wiedziałam co miał na myśli. Czy to, że prawie przed chwilą się pocałowaliśmy, czy to co wydarzyło się na imprezie, czy jedno i drugie, czy może to, że moi rodzice zginęli w wypadku. W tamtym momencie chłopak pocałował mnie delikatnie w policzek i wyszedł. Nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć. Byłam za bardzo zmęczona, aby rozmyślać nad tym. Nie miałam nawet siły aby iść się wykąpać, więc położyłam się w salonie na kanapie i zasnęła. Następnego dnia rano, wstałam, wzięłam prysznic, ubrałam się w czarne legginsy i starą piłkarską bluzkę, którą dostałam od Jason’a na swoje 12 urodziny. Wtedy była dla mnie jak suknia ślubna, a teraz była lekko za tyłek. Następnie zeszłam na dół po coś do jedzenia. Zjadłam śniadanie i poszłam na górę, aby zobaczyć co dzieje się w Internecie. Przez całą niedziele nic nie robiłam po za słuchaniem mojego dzwonka od telefonu, ponieważ Niall dzwonił cały dzień. Pod wieczór wzięłam prysznic i poszłam spać....

______________________________________________________-
no plis... ja się staram , a Wy nie kometujecie.. ;(

Tagi: roz 4
02.01.2013 o godz. 21:00
albo... pijanego ? haha :**** NAJLEPSZEGO <3
31.12.2012 o godz. 23:32
Jeszcze te 29 durnych minut :D
Tagi: happy
31.12.2012 o godz. 23:31
Sobota jeden z najlepszych dni w ciągu tygodnia. Wstałam o 8. Wzięłam prysznic, umyłam włosy, pomalowałam się, ubralam i zeszłam na dół. W nocy nie słyszałam, żeby ktoś odkluczał drzwi, więc Jason raczej nie wrócił. Kiedy weszłam do jego sypialni nikogo tam nie zastałam. Czyli Jason spędził kolejną noc poza domem. Weszłam do kuchni wyjęłam z szafki miskę, nasypałam do niej płatków, nalałam mleka i kierowałam się z pełną miską do salonu. Włączyłam telewizor i usiadłam na kanapie. O 10 usłyszałam, że na górze dzwoni mój telefon, więc szybko zerwałam się z kanapy i pobiegłam do swojego pokoju. Ma telefonie wyświetlił mi się nieznany numer. Kiedy odebrałam usłyszałam znajomy głos.
- Sue? Siema tu Niall.
- Niall? Skąd masz mój numer? – Zapytałam zdziwiona
- Ma się ten dar. Słuchaj.. robisz dziś coś ciekawego? – Zapytał
- Nie. Dlaczego pytasz?
- To dobrze. Wpadnę po Ciebie o 13.
- Co? Dlaczego? – Zapytałam zdezorientowana
-Idziemy na pizzę. Do zobaczenia. – Zakomunikował
- Ale..
Nie zdążyłam nawet nic powiedzieć, ponieważ usłyszałam tylko sygnał po rozłączonej rozmowie. Stwierdziłam, że skoro i tak po mnie przyjdzie to nie mam wyboru i muszę z nim iść. Ubrałam kobaltowe rurki, elegancką koszule z krótkim rękawem i czarne baleriny , a włosy lekko zlokowałam. O 12:30 przyszedł Niall. Otworzyłam drzwi, włożyłam telefon do tylnej kieszeni spodni i razem szliśmy w stronę pizzeri. Po 20 minutach byliśmy na miejscu. Kiedy weszliśmy do środka zobaczyłam, że siedzą tam Liam, Harry, Zayn i Louis, a z nimi dziewczyna Harry’ego. Nie wiedziałam co zrobić. Chciałam nawet wyjść, ale Niall złapał mnie za dłoń i pociągnął za sobą. Kiedy doszliśmy do stołu wszyscy uśmiechnęli się do nas, jednak Meg nie była zachwycona moim widokiem. Kiedy mnie zobaczyła od razu zaczęła szeptać coś Harry’emu na ucho. Dyskutowali o tym jeszcze przez chwile, aż w końcu Meg odezwała się do nas.
- To co nie siadacie? Sue chyba nie obrzucisz nasz jedzeniem? – Zapytała szyderczo się do mnie uśmiechając.
- Uważaj żebyś ty przypadkiem się sama nie pobrudziła. – Odpowiedział jej Niall wrednie się do niej uśmiechając.
Siedzieliśmy tak pół godziny, ja nie odzywałam się ani słowem. Nie wiedziałam o czym mam mówić gdyby jedno pytanie Louis’a.
- To ty i Niall jesteście parą? – Zapytał Louis z uśmiechem na twarzy.
Wszyscy popatrzyli się na nas z miną w stylu: No daje odpowiadajcie!
- Co? Nie. Oczywiście, że nie. – Wyjaśniłam. Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. – Dodałam.
Wszyscy zaczęli komentować to takimi słowami: Taa jasne. Przyjaźń? Dobre! Bo uwierzymy. Komentarzom nie było końca nawet Meg komentowała. Ja i Niall patrzyliśmy na wszystkich jak komentują to co przed chwilą powiedziałam. Tylko Harry jako jedyny nic nie mówił. Patrzył na mnie cały czas uśmiechając się. Poczułam się dziwnie, więc odwzajemniłam uśmiech i zapytałam Niall’a czy mogę już iść. Niall popatrzył na mnie z dziwna miną i zakomunikował wszystkim, że ja chcę się już zmyć do domu, wtedy wszyscy zaczęli namawiać mnie żebym poszła z nimi na imprezę. Tylko Meg jako jedyna była przeciwko temu. Nie mogłam już słuchać tego ich wiecznego jęczenia i proszenia mnie, więc się zgodziłam. Wszyscy dokończyliśmy swoje kawałki pizzy i wyszliśmy z lokalu. Mieliśmy jeszcze 3 godziny do imprezy, więc wszyscy mieli iść do Harry’ego, ale ja chciałam iść się odświeżyć i przebrać przed imprezą więc postanowiłam, że pójdę do domu, a dojdę do nich na imprezę. Niall stwierdził, że nie dam rady sama trafić pod dany adres, więc poszedł razem ze mną. W domu wzięłam szybki prysznic. Ubrałam lekko luźny brązowy sweter, jeansowe szorty i szare lita buty. Powieki pomalowałam kremowym i brązowym odcieniem, usta pomalowałam szminką w kolorze ust, a włosy wyprostowałam. O 18 byliśmy pod wielkim domem gdzie odbywała się impreza. Kiedy weszliśmy do środka Niall przywitał się z połową osób. Ja nie znałam nikogo oprócz jego i chłopaków no i Meg. Kiedy weszliśmy do wielkiego salonu zobaczyłam Zayn’a, Liam’a i Louis’a tańczących z kilkoma dziewczynami na raz. Tylko Harry i Meg siedzieli na kanapie. Z tego co zauważyłam to Meg namawiała chłopaka żeby z nią tańczył, ale chłopak nie ulegał, nadal siedział na kanapie przyglądając się jak Liam, Louis i Zayn tańczą z połową dziewczyn z imprezy. Niall złapał mnie od tyłu w tali, co było trochę dziwne i zapytał
- Zatańczymy? – Zapytał uśmiechając się.
- Nie teraz. – Odwróciłam się do chłopaka i posłałam mu lekki uśmiech.
W tamtym momencie podeszła do nas znajoma Niall’a i zapytała chłopaka czy z nią zatańczy. Chłopak przeprosił mnie i razem z dziewczyna kierowali się na środek salonu. Stałam tak przez chwile patrząc jak wszyscy się bawią, a ja stoję jak kołek. Podszedł do mnie nieznany mi chłopak i zaproponował piwo. Odmówiłam, ponieważ nie przepadałam za alkoholem. Chłopak jednak był nie ugięty i nadal próbował mnie namówić na to bym napiła się z nim. Po chwili zaczęło mnie to męczyć, więc chciałam od niego odejść, ale on złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Oparł mnie o ścianę, jedną rękę trzymał na mojej tali, a drugą oparł na ścianie. Po woli przybliżał się do mnie. Jego i moją twarz dzieliły tylko milimetry. Nie miałam jak od niego uciec. Wtedy ktoś odciągnął chłopaka ode mnie. Spostrzegłam, że tą osobą jest Harry. Chłopakowi nie spodobało się to, że Harry odciągnął go ode mnie, ale był zbyt chudy i niski aby sprzeciwić się komuś takiemu jak Harry.
- Dziękuję – Podziękowałam chłopakowi lekko uśmiechając się do niego
- Nie ma za co. Jeśli jeszcze kiedyś ktoś będzie Ci się naprzykrzał daj znać. – Chłopak odwzajemnił uśmiech.
Staliśmy tak przez kilka sekund wpatrując się w ludzi tańczących na środku salonu i na stole. Chłopak zaproponował abyśmy wyszli do ogrodu, ponieważ tam jest na pewno ciszej. W ogrodzie usiedliśmy na dwóch huśtawkach i patrzyliśmy w gwiazdy. Siedzieliśmy tak z dobre 5 minut nie odzywając się do siebie ani słowem. W pewnym momencie Harry postanowił się jednak odezwać.
- Sue, tak naprawdę to ty i Niall jesteście parą? – Zapytał wpatrując mi się w oczy.
- Nie. Mówiłam już. Nie jesteśmy parą. Niall jest moim dobrym przyjacielem i tylko dobrym przyjacielem, nic więcej. – Odpowiedziałam patrząc w jego wielkie zielone oczy.
Wtedy na buzi chłopaka zagościł szczery uśmiech. Przez chwile patrzyliśmy na siebie, gdy nagle usłyszałam znajomy mi głos. Jednak nie był to głos żadnego z chłopaków, ani Meg. Odwróciłam się i zobaczyłam, że do ogrodu wchodzi pijany Jason z jakimiś innymi chłopakami. Wstałam szybko z huśtawki i podbiegłam do niego.
Tagi: roz 3
31.12.2012 o godz. 19:47
Moim oczom ukazał się nieznany mi dotąd chłopak. Na początku nie wiedziałam kim jest, ale po chwili zorientowałam się, że on przyjaźni się z chłopakiem dziewczyny, której dziś zniszczyłam bluzkę moim obiadem.
- Siema – Powiedział chłopak z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Cześć? – Odpowiedziałam pytająco.
- Słyszałem, że dałaś dziś niezły popis na stołówce – Powiedział dziwnie ruszając brwiami
- Słucham?
- No wiesz.. Wywaliłaś swoje jedzenie na ciuchy Meg De Winter. – Odpowiedział chłopak znów się uśmiechając
- To był wypadek.. nie zrobiłam tego specjalnie.. nie zauważyłam jej – Próbowałam się tłumaczyć
- Jaaaasnee.. – Przeciągnął chłopak znów dziwnie ruszając brwiami
Wywróciłam oczami i kierowałam się w stronę wyjścia z terenu szkoły. Pomyślałam wtedy, że przez jeden incydent będę miała stu wrogów. Nie uśmiechało mi się to, ponieważ byłam nowa i nawet nikt nie zdążył mnie poznać, a już będą mieli o mnie nie wiadomo jakie zdanie. Po chwili chłopak mnie dogonił.
- Poczekaj! Nie chciałem Cię urazić czy coś.. chodzi mi o to, że jestem Ci wdzięczy za to co zrobiłaś
- Przecież mówiłam, że nie zrobiłam tego specjalnie! – Odpowiedziałam lekko unosząc głos
- Poczekaj.. co ty powiedziałeś? Jesteś mi wdzięczny? – Zapytałam ze zdziwieniem
- No tak. – Chłopak uśmiechnął się
- Jak to? Przecież to dziewczyna twojego przyjaciela? – Zapytałam lekko zdezorientowana
- Co z tego. Ona nie liczy się z niczym, ani nikim. Ona terroryzuje naszą szkołę. Harry jest tak w niej ślepo zakochany, że tego nie widzi. No, a ja i reszta wiemy co się dzieje i postanowiliśmy Ci podziękować za to, że ktoś zrobił jej coś co ona robi połowie szkoły. – Zakomunikował chłopak z uśmiechem od ucha do ucha.
- Ty i reszta? Czyli kto? – Zapytałam
- No ja Niall, Liam, Zayn i Louis.
- Aaaa. Nie uważam, że powinnam dostać za to podziękowanie, ale no cóż.. To ja idę. Cześć. – Odpowiedziałam odwracając się od chłopaka i idąc w stronę bramy.
- Poczekaj! Jak masz na imię? – Zapytał
- Sue – Odpowiedziałam odwracając się do blondyna.
- Masz może czas dziś o 17? – Zapytał z nadzieją w głosie.
- Dlaczego pytasz?
- No bo.. może.. miałabyś ochotę dziś gdzieś ze mną wyskoczyć? – Zapytał robiąc maślane oczy
- Przecież my się wcale nie znamy. – Zakomunikowałam
- Jak to nie? Ja wiem, że masz na imię Sue, ty wiesz, że ja mam na imię Niall. To chyba wystarczy by się ze mną umówić. Możemy sobie nawzajem opowiedzieć o sobie jeśli się ze mną dziś spotkasz. – Powiedział chłopak podchodząc do mnie. To co ty na to? – Dodał
- No.. dobrze, niech będzie. – Odpowiedziałam lekko się uśmiechając.
- To o 17:30 na Leicester Square! – Krzyknął chłopak oddalając się ode mnie
O 15:43 byłam w domu. Miałam jeszcze 2 godziny do spotkania z Niall’em, więc włączyłam moją płytę Ed’a Sheeran’a i położyłam się na łóżku. Po pół godzinie poszłam na dół po jogurt. Wróciłam na górę, wzięłam laptopa z biurka i usiadłam z nim na łóżku, zajadając jogurt. Pisząc na twitterze nie zwróciłam uwagi na godzinę. Była już 17:07, więc szybko podbiegłam do szafy, ubrałam czarne rurki, biała bokserkę, niebiesko białą koszulę w kratkę, czarne conversy za kostkę, złapałam iphone w rękę i zbiegłam na dół po drodze zabierając z mojego nocnego stolika 20£. O 17:40 byłam na miejscu. Niall siedział na ławce, lekko uderzając swoim blackberry o nogę.
- Długo czekasz? – Zapytałam dysząc
- Nie – Odpowiedział wstając z ławki. To co idziemy? – Zapytał lekko przybliżając się do mnie.
Poczułam się dziwnie kiedy tak nagle przysunął się do mnie dość blisko.
- Jasne – Odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy odsuwając się od chłopaka.
Poszliśmy do kina, później spacerowaliśmy po Leicester Square. O 22 Niall odprowadził mnie do domu. Kiedy doszliśmy pod dom, podziękowałam chłopakowi, a on przybliżył się do mnie. Nie wiedziałam co chce zrobić, więc wyciągnęłam rękę i podałam mu ją. Chłopak popatrzył na moją dłoń i pożegnał się ze mną ściskając ją. Kiedy chłopak odwrócił się i kierował się w stronę bramki mojego podwórka, weszłam do środka. Jason’a oczywiście nie było. Od tygodnia wiecznie imprezował, często nie wracał do domu na noc. Czasem wracał w środku nocy. Często czekałam na niego nawet do 4 nad ranem, ale kiedy wracał i próbowałam z porozmawiać on był pijany i od razu kład się spać. Weszłam na górę wzięłam prysznic i położyłam się spać.

_____________________________________

Mam nadzieję że trochę komentarzy będzie xD
Tagi: roz 2
29.12.2012 o godz. 19:49
natulka999 bardzo gorrąco polecam tego bloga ! czytam jej opowiadanie od samego początku i jest boskie <3 zapraszam <3
Tagi: polecam
29.12.2012 o godz. 19:23
Ostatni dzień w Bristol. Ostatni raz widzę mój pokój, łazienkę, kuchnię, salon, pokój rodziców, ogród. Już za chwilę pożegnam się z tym wszystkim na dobre i to tylko dlatego, że Jason nie ma tylu pieniędzy aby utrzymać aż taki duży dom. Właściwie to rodzice zostawili nam dużo pieniędzy, owszem dom był bardzo duży, ale to jedyne co nam po nich zostało. Od początku uważałam, że Jason po prostu chce wyjechać z Bristol tylko dlatego, że rozstał się z Rachel. Przez całą drogę do Londynu siedzieliśmy nie odzywając się do siebie, a droga nie była krótka. Ja słuchałam muzyki w iphone, a Jason słuchał radia. Po 4 godzinach dojechaliśmy na miejsce. Kiedy wysiadłam z samochodu zobaczyłam dom w połowie taki w jakim mieszkaliśmy w Bristol. Wyjęłam w samochodu moje 2 duże walizki i weszłam do środka za Jason’em, który ciągnął po ziemi wszystkie swoje rzeczy, a miał ich więcej niż ja. W środku było bardzo przytulnie, długie lekko zakręcone marmurowe schody znajdowały się za wejściem do kuchni, z daleka widać było przestronny salon, w którym stał niewielki kominek. Postanowiłam, że poszukam swojego pokoju. Walizki zostawiłam na dole, a sama weszłam na górę. Było tam 5 pokoi. Na samym końcu korytarza zobaczyłam lekko kremowe drewniane drzwi, złapałam za klamkę i pchnęłam drzwi. Na środku pokoju pod ścianą stało moje dwu osobowe łóżko, blisko drzwi stał mój regał, a obok niego moja kremowa komoda. Kiedy weszłam całkiem do pokoju zobaczyłam ogromny balkon, z którego był widok na ogród. Przez cały ogród prowadził chodnik zbudowany z białej kostki. Po jego bokach posadzone były kwiaty, a na końcu chodnika znajdowało się ogromne oczko wodne, obok którego stała drewniana ławka. Po chwili zeszłam na dół po swoje rzeczy. Akurat wtedy Jason wnosił moją torbę z książkami i płytami, której zapomniałam z samochodu. Podeszłam do chłopaka i wzięłam od niego dosyć ciężką torbę.
- Dzięki – Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Chłopak odwzajemnił uśmiech i wziął się za noszenie rzeczy na górę. Szczerze mówiąc wydawało mi się dziwne to, że ten dom wyglądał jak by nigdy nikt w nim nie mieszkał. Postanowiłam zapytać o to brata. Chłopak powiedział mi, że rodzice zbudowali ten dom, kiedy nie było mnie jeszcze na świecie. Podobno przyjeżdżaliśmy tu wiele razy, do póki nie skończyłam 4 roku życia. Później dom kupił ktoś kto proponował za niego dość dużo, więc rodzice go sprzedali. Jednak rodzina, która kupił dom od rodziców nie mieszkała w tym domu, z niewiadomych powodów, a my nie mogliśmy już tam przyjeżdżać. Jason’owi udało się odkupić dom, więc w nim zamieszkaliśmy. Po kilku godzinach rozpakowywania, poszłam wziąć prysznic i położyłam się spać.
2 TYGODNIE PÓŹNIEJ
Kolejny piątek w nowej szkole. Dnie w tej szkole wydają się takie długie. Jestem nowa i nie rozmawiam z nikim. Nigdy nie czułam czegoś takiego. Czuję się jak człowiek w stadzie lwów. Każdy patrzy na mnie jak na ofiarę. Nie jestem zbytnio śmiała, więc nie potrafię sama odezwać się do kogoś, a raczej nikt też nie chce odezwać się do mnie. Po 4 lekcji poszłam na stołówkę zjeść obiad. Oczywiście jak zwykle nie patrzyłam gdzie idę i wpadłam na dziewczynę jednego z pięciu najpopularniejszych chłopaków w szkole tym samym brudząc jej ubranie moim spaghetti.
- Pppp.. Przepraszam, nie zauważyłam Cię. – Powiedziałam z lekkim przerażeniem
- CZY..TY..WIESZ..CO..TY..ZROBIŁAŚ?! – Powiedziała zbulwersowna dziewczyna przez zaciśnięte zęby
- Ja..a..a
- Zniszczyłaś mi moją najnowszą bluzkę! – Zakomunikowała dziewczyna patrząc na mnie jak by chciała mnie pożreć.
- Ej dobra, daj spokój to tylko bluzka. – Powiedział chłopak trzymając swoją wściekłą dziewczynę za rękę
- Tylko bluzka?! To mój najnowszy ciuch! – Krzyknęła dziewczyna odwracając się w stronę swojego chłopaka
Chłopak chyba był w lekkim szoku, tak samo jak ja i wszyscy którzy byli na stołówce i przyglądali się całej tej akcji. Po chwili dziewczyna znów odwróciła się w moją stronę
- Słuchaj laleczko. To, że jesteś nowa nie oznacza, że będę traktować cię ulgowo. Zapamiętaj sobie.. z Meg De Winter się nie zadziera. – Powiedziała odwracając się i uderzając mnie swoimi długimi blond włosami.
Dziewczyna kierowała się w stronę wyjścia ze stołówki, a jej chłopak uśmiechnął się do mnie. Nie rozumiałam z czego tak się cieszył. Dziewczyna stanęła przed drzwiami od stołówki i krzyknęła.
- Harry idziesz?!
Chłopak popatrzył na nią, znów się do mnie uśmiechnął i kierował się w stronę swojej dziewczyny. Kiedy para opuściła stołówkę wzrok wszystkich skierował się na mnie. Czułam się dziwnie, nigdy nie lubiłam kiedy wszyscy się na mnie patrzyli. Dlatego złapałam torbę, która wcześniej spadła mi z ramienia i dość szybkim krokiem opuściłam stołówkę. O 15 skończyły się lekcje, wychodząc ze szkoły, ktoś podbiegł do mnie. Obróciłam się w lewo i zobaczyłam jakiegoś chłopaka.

_______________________________________________________

Jeśli przeczytasz, proszę skomentuj. Chcę wiedzieć ile osób przeczytało rozdział i chcę znać waszą opinię. xx
Tagi: roz 1
29.12.2012 o godz. 19:19
tak więc jak już mówiłąmzamierzam pisać nowe opowiadanie :) za chwilę pierwszy rozdział zapraszam do komentowania <3
___________________

Karolina ;)
Tagi: info.
29.12.2012 o godz. 19:19
Jeej chciałam Was mocno przeprosić za to że nic nie mam na blogu, ale ktoś włamał mi się na konto i pousuwał :< mam nadzieję że mnie zrozumiecie... najbardziej chciałabym przeprosić Pati-1D ponieważ z niąpisałam to opowiadanie :> Myślę że zrozumiecie... na tym blogu będzie nowe opowiadanie... zapraszam do czytania i koentownnia :)
_______________________________________________________

Pozdrawiam <3 Kiko
29.12.2012 o godz. 19:14